krokus  

Kody zachowania

 

Reakcja mózgu zależna od kodu zachowania – podstawa biologicznego konfliktu

Jeżeli mowa jest o biologicznym konflikcie, to najpierw trzeba zdefiniować co jest podstawą takiego biologicznego konfliktu.

Informacje na temat podstaw dla biologicznych konfliktów wynikających z rozwoju ewolucyjnego, znajdziecie drodzy czytelnicy w rozdziale o otogenetycznym Systemie guzów.

Ponieważ używamy określenia: biologiczny konflikt, zakładamy z góry, że nie mówimy tutaj wyłącznie o ludzkich konfliktach, tylko również o konfliktach, które przeżywają zwierzęta; właśnie biologiczne konflikty.
Konflity, które są najwidoczniej ustalone biologicznie, czy najwidoczniej przebiegają zgodnie z określonymi prawami, powinny mieć w mózgu każdego indywiduum jakieś ogólne prawidło (maksymę), która umożliwia konkretne „systematyczne konfliktowe zachowanie”.
Ja nazywam to „zachowaniem mózgu wedłu kodu”. Zamiast określenia „według kodu„ moglibyśmy użyć zwrotu: „suma wzorów zachowania”.

W zasadzie wszystkie te określenie wyrażają to, że zarówno ludzie jak i zwierzęta żyją według charakterystycznego dla każdego gatunku wzorcu zachowania/behawioralnego harmonogramu. Jakiegkolwiek określenia by się użyło, to właściwie wszystko jedno. Z tego nie powinno się robić żadnych nowych dogmatów. Te pojęcia istnieją tak długo, jak długo istnieje historia rozwoju ludzi i zwierząt, a nie dopiero od czasów Darwina.

Te określenia, niezależnie od tego jak zostają sformułowane, nie pochodzą ode mnie, tylko są powszechnie używane. Ode mnie pochodzi tylko rozpoznanie, że temu „zachowaniu zgodnemu z zakodowaniem mózgu” odpowiada określone biologiczne zachowanie konfliktowe. I to jest coś nowego.
Istnieje już cały szereg doświadczeń i cały szereg rezultatów. Ale jeszcze nie było możliwe ich kategoryzowanie, uporządkowanie i dotąd te zachowania były interpretowane często całkowicie bezsensownie.

Jeden przykład:

Przed paru laty ogromne emocje wywołał wynik badania przeprowadzonego przez "poważnych" amerykańskich naukowców. Formaldehyd (czy według chemicznej formuły HCHO, lub inaczej  aldehyd mrówkowy, bezbarwny gaz o charakterystycznej duszącej woni, rozpuszczalny w wodzie, z dodatkiem metanolu przeciwko polimeryzacji, znany również jako wodny roztwór Formol) miał powodować u szczurów raka.

Zazwyczaj szczury trzymają się od Formolu w normalnym rozcieńczeniu z daleka, ponieważ nie mogą znieść jego zapachu (używa się go do dezynfekcji sal operacyjnych).
Ci mądrzy naukowcy, posłużyli się tą awersją szczurów, używając tysiąckrotnie skoncentrowanego Formolu (człowiek słyszy to i nie może w to uwierzyć!) który kilka razy dziennie wstrzykiwali tym zwierzętom do nosa!
Te biedne zwierzęta, którym odmawia się naturalnie posiadania duszy, za każdym razem przeżywały na nowo DHS, wywoływany tym działaniem bezdusznych badaczy. Po kilku miesiącach po zakończeniu tych tortur, te biedne szczury, jeden po drugim, zostały „wyzwolone” (uśmiercone - przyp. tłum.) a ich nosy dokładnie zbadane pod mikroskopem.
Pierwsza partia szczurów, która po tych męczarniach została uśmiercona i zbadana, wykazała „tylko” owrzodzenie nabłonka płaskiego nosa. Szczury, którym wolno było jeszcze trochę dłużej pożyć i udało im się przejść do fazy wagotonicznej (wypełnianie owrzodzeń nową tkanką) wykazywały raka nabłonka płaskiego nosa. Nie mogło być inaczej! (typowe zachowanie ektodermy - przyp.tłum.)

Ale ponieważ zgodnie ze światopoglądem naszej oficjalnej nauki oraz według zdania naszych wielkich religii, zwierzęta nie posiadają duszy ani ducha i naturalnie nie przeżywają żadnych szokowych konfliktów, pozostał tylko jedyny wniosek:  formaldehyd powoduje raka!
Przy podobnym eksperymencie z dowolnym śmierdzącym środkiem, każdy człowiek dostałby z wysokim prawdopodobieństwem również raka nabłonka wyściełającego nos. Ale takim intelektualnym badaczom podobne myślenie jest całkowicie obce.

Jeżeli zwierzę tygodnie lub miesiące jest w tym samym miejscu dręczone – według mnie ten pierwszy DHS-męka jest codziennie na nowo przeżywany – to można w ten sposób u każdego zwierzęcia wywołać „raka”.  Ale jeszcze nigdy nie było możliwe, wywołanie „raka” na narządzie, którego połączenie z mózgiem zostało przerwane, w więc na preparacie organu.
In Vitro (w próbówce) można wychodować praktycznie tylko mięsaki (sarcoma), a więc tylko rozrosty tkanki łącznej. Te komórki tkanki łącznej posiadają impuls do rozmnażania się, bo przy tworzeniu blizn w organiźmie są one „drużyną” naprawczą, umożliwiającą szybkie ich gojenie. Podobny „rozrostowy popęd” ma w stosunkowo krótkim czasie (u człowieka 9 miesięcy) również tkanka płodu (maksymalnie na czas trwania ciąży).

Z jednej strony stoi normalne zachowanie według kodu u człowieka i zwierzęcia, a z drugiej strony biologiczne zachowanie w przypadku konfliktu. Być może nie należy tych dwóch kodów dzielić, tylko to normalne zachowanie według kodu należy traktować jako zintegrowany wariant. Zobaczymy jeszcze, że np. u jelenia „choroba owrzodzeniona” na naczyniach wieńcowych stanowi jedyną możliwość, żeby mógł jeszcze dwa, trzy lata dłużej żyć, aż w końcu zostanie ostatecznie wypędzony przez młodszego jelenia ze swojego rewiru.

My, tzw. cywilizowani ludzie mamy skrzywiony stosunek do „choroby” w ogólności, którą traktujemy jako wroga albo jako coś złego, jako boską karę, itp. To są wyobrażenia pochodzące ze Starego Testamentu, dosyć prymitywnego światopoglądu, w którym to choroba jest czymś złym, czymś nienaturlanym, w którym zwierzętom odmawia się duszy i traktuje tylko jako dostawców mięsa i futra i w którym kulę ziemską można dowolnie niszczyć.

Kod zachowania jest np. u człowieka i u zwierzęcia podobny, ale każda rasa ma swój specyficzny kod zachowania. Wszystko to tworzy harmonijny kosmiczny system. Przy czym każdy rodzaj zachowania jest w jakimś stopniu powiązany ze sobą. Nawet jeżeli byłoby to tylko to, że ze strony jednego zwierzęcia nie zagraża drugiemu żadne niebezpieczeństwo. Kot nigdy nie będzie uciekał przed krową, czy przed słoniem, ale za to ucieka natychmiast, jak zobaczy psa.
I tak każda zwierzęca rasa i każda ludzka rasa przez miliony lat wykształciła swój własny kod zachowania, który umożliwiłby czy umożliwia życie w jej ekologicznej niszy (miejsce i funkcja organizmów w strukturze ekosystemu - przyp. tłum.).
Pisklę kaczki potrafi pływać od samego początku swojego istnienia. Tego nie musi się uczyć. Innych rzeczy musi uczyć się od swojej kaczej mamy. Jeleń np. będzie się zawsze zachowywał zgodnie ze swoim rewirowym kodem zachowania i będzie bronił swojego rewiru (terytorium osobniczego - przyp. tłum.), nawet jeżeli przedtem nigdy nie widział żadnego jelenia. On „jest” w swoim kodzie zachowania.
Podobnie jest z wieloma innymi rzeczami, które również my ludzie wykonywalibyśmy według pra-kodu naszego mózgu intuicyjnie prawidłowo jak lunatyk, gdybyśmy nie zostali wynaturzeni przez tzw. cywilizację.

Z taką podstawową, ważną rzeczą, jak rodzenie dziecka, człowiek radził sobie przez miliony lat bez problemów. Matka nie tylko zawsze wiedziała, jak powinna rodzić swoje dziecko, a mianowicie w kuckach, bo jest to fizjologicznie biorąc najdogodniejsza pozycja, lecz wiedziała również, że musi przerwać pępowinę i po oczyszczeniu dziecka musi je przyłożyć do swojej piersi.
Przy obserwacji dzisiajeszego porodu widać, jak wskutek wymyślnej głupoty ignorowane są wszystkie pra-reguły natury; aż do wywoływania bólów porodowych, czy do „cesarskiego cięcia”. Trzeba zadać naprawdę pytanie, dlaczego akurat takie osobniki zastrzegają sobie posiadanie inteligencji.
Na szczęście w ostatnich latach kobiety wywalczyły sobie od mężczyzn-lekarzy, prawo do naturalnego porodu…
Ludzie muszą dzisiaj czytać grube książki, czy studiować na uniwersytecie jakieś czysto intelektualne tzw. pedagogiczne systemy, które w praktyce i tak się nie sprawdzają, żeby wiedzieć, jak wychowywać swoje dzieci.
Każda psia, albo ptasia mama potrafi to robić bez problemu i to bez uniwersytetu!

Żadne zwierzę na kuli ziemskiej, nie postąpi według durnego, wynaturzonego zachowania, jak to robi dzisiejsza "cywilizowana" rasa ludzka.

Nawet jeżeli starannie lekceważymy kody zachowania naszego mózgu, to mimo tego, każde nasze odczucie, każda decyzja i każde działanie jest zdecydowanie zależne od tego kodu zachowania.
Na nasz ludzki kod zachowania najgorzej jednak wpływa manipulacja hormonami, na co jeszcze zwrócę uwagę.

Mimo tego, każdy DHS jest nowym dowodem na to, jak precyzyjnie skorelowane są: odczucia (psyche, duch) z konfliktem, z mózgiem (i jego Ogniskiem Hamera - HH) oraz z konkretną częścią histologiczną narządu (wraz z jego „rakiem”).
Nie ma tu żadnego wyjątku, chyba że systematyczny np. u osobników leworęcznych.

Reguły tej korelacji i suma wszystkich korelacji wszystkich istot żywych między sobą w całym Stworzeniu – np. również ludzi do „ich bakterii” – to wszystko razem stanowi prawo natury. Każde jego naruszenie jest rodzajem zabójstwa lub samobójstwem. Tylko „uczniowie czarnoksiężnika” w swoim niezrozumieniu mogą próbować to robić.

 

Dr. Ryke Geerd Hamer
Fragment z książki "Vermächtnis einer Neuen Medizin! - wydanie z 1999 roku

Germańskiej uczymy się dla siebie!

Program Edukacyjny przeznaczony jest dla osób spoza działalności terapeutycznej.
Naszą grupą docelową jest komórka rodzinna.
  Włączanie Germańskiej w jakąkolwiek alternatywną tzw. terapię, prowadzoną przez absolwentów naszego Programu Edukacyjnego powoduje wyłączenie z naszej społeczności Germańskiej oraz zablokowanie dostępu do naszego portalu.
Zobacz:
Naszym zadaniem jest rzetelny przekaz wiedzy Germań
skiej

Odwiedza nas 33 gości oraz 2 użytkowników.

Dystansujemy się od wszelkich ugrupowań czy terapeutów "stosujących" w swojej  działalności gospodarczej wiedzę Germańskiej. Dziś nie jest możliwe prowadzenie terapii zgodnie z wiedzą Germańskiej, a więc powoływanie się sog. terapeutów czy lekarzy na tę wiedzę służy wyłącznie zwiększeniu liczby własnych pacjentów.

Nic Ci nie dolega?
Tym lepiej!!
Zacznij naukę już teraz!
Tylko w porę zdobyta wiedza umożliwia świadome korzystanie z
Germańskiej Heilkunde.
Jak zostaniesz postawiony przed groźnie brzmiącą diagnozą, będzie Ci ciężko zacząć się uczyć...

Dostępne materiały z seminarium